Zadania — jak nie zgubić follow-upu

Przy kilku rekrutacjach pamięta się wszystko. Przy dwudziestu ginie to, co nie ma terminu: dosłanie portfolio, odpowiedź na ofertę, przypomnienie się po tygodniu ciszy. Zadania są na dokładnie te rzeczy — osobna lista, która wie, z której oferty wynika.

Skąd biorą się zadania

Z dwóch źródeł. Część pojawia się sama, gdy rekrutacja wchodzi w etap, który zwykle czegoś wymaga — na przykład karta trafia do „W toku” po zaproszeniu na rozmowę. Reszta to zadania, które dodajesz sam, bo tylko Ty wiesz, co obiecałeś rekruterowi.

Zadania automatyczne są propozycją, nie zobowiązaniem — możesz je odhaczyć albo usunąć, jeśli nie pasują do Twojego procesu.

Zadanie bez oferty to normalny przypadek

Dlatego zadania mają własny widok, a nie tylko zakładkę w szczegółach karty. „Zaktualizować CV bazowe”, „odpisać na wiadomość od rekrutera z LinkedIna”, „przygotować pytania do pracodawców” — to zadania rekrutacyjne, które nie należą do żadnej konkretnej oferty.

Zadanie powiązane z ofertą widać w dwóch miejscach naraz: na liście zadań i w panelu szczegółów tej karty. To jedno zadanie, nie dwie kopie.

Jak z tego korzystać na co dzień

  1. Rano zajrzyj na Start Ekran Start pełni rolę pulpitu dnia — pokazuje, co wymaga uwagi dzisiaj, zamiast kazać Ci przeglądać całą tablicę w poszukiwaniu zmian.
  2. Po każdej rozmowie dodaj jedno zadanie Nawet jeśli nic nie obiecałeś: „sprawdzić, czy się odezwali” z terminem za tydzień. To jedno zadanie zastępuje pamiętanie o wszystkim.
  3. Odhaczaj, nie usuwaj Odhaczone zadania zostają jako ślad tego, co zrobiłeś w procesie — przydaje się, gdy firma wraca po trzech tygodniach i trzeba odtworzyć, na czym stanęło.

Przypomnienia SMS o spotkaniach rekrutacyjnych oraz cotygodniowe podsumowanie mailowe są elementem planów płatnych — patrz plany i limity.